święta rodzinne



wyspa wielkanocna

ptak wielkości gołębia przeleciał z alaski do nowej zelandii
6 i pół dnia ciągiem. lot śledził nadajnik pod otrzewną. powiedział ojciec
jaka ekologia. każdy kupi tanie z chin. odpowiedział szwagier
spłonął kwaterunkowy dawniej robotniczy. 21 osób w nocy. oznajmił telewizor
ojej. orzekła matka
siostra zacisnęła usta
t.s. elliota obrzydził srom żony. wyszeptał kolorowy magazyn




majowa królowa

sama w ikea pośród mlecznych majtek
wybiera spojrzenia mężów

dla nich płacz z wózka i dym z grila
dla niej ananasy oranżada trele morele i bułgarskie wina     a jeszcze

a jeszcze chce mieć płaszcz jak sroka




modlitwa o boże ciało

bruzdy zarosły
kopy rozkładają kosmate
dołem czesze wiatr

boże ciało truskawkowe!

ojciec ciągle jest bardzo za matką
gdzie moi kochankowie?

gdzie ośmioro wianków
bogactwa atlantydy




świętych pańskich i cudzych

pierwszą to tak!

drugiej ciotka nie lubiła wspominać.
pięć dni ich strzelali. trata ta ta ta ta
latami śniła krew jak bulgocze w wapnie
gdzie to był ten...

teść lubił każdemu zapalić. teściowa go goniła.
odchodzić trzeba z godnością. zrobić miejsce.
za to pogoda jaka w tym roku
 
słońce od zachodu 

podrabia okno na breughla
wszystko równo jak złoto
wschodzi mars czy wenus





*




*
Dzisiaj jest lato
Jak mam ci to powiedzieć?

Starzy ludzie wyprowadzają psy


*

*