Banał piąty. Uwznioślenie przez sztukę

*
Amory plują na rzędy
O ziemniaczane oblicza!

Wychodzi chłop i
ma głos baby i
gdzieś tam budzi to rozpacz

Dla której nie ma wyrazu
choć znak pod sufitem mówi że
mękę da się pozłocić
*
*
*

***


powietrze poplątane
przed wydziałem
geodezji kartografii i katastru

klują się
nowe jaskółki


Foto

W. M.

Przede wszystkim powinniśmy nie ufać sobie. Nie wszystko jest zaczynem sztuki.


Umiejętność wyboru jest podstawową umiejętnością sztuki.


Praca nad książką jest pracą nad sobą.


Jedyny świat realny to ten, który przepływa przez człowieka.


Język kształtuje, powołuje narratora.


Język nie może przekraczać granicy duchowej właściwej dla bohatera.


Książka zaczyna się od intencji: niesprecyzowana duchowa skłonność.


W pierwszym zdaniu mieści się intencja książki.


Literatura jest sztuką słowa. I tylko sztuką słowa.


Słowo potrafi ze świata wyciągnąć wszystko, co mu jest potrzebne do opowieści.




Z wywiadu z Wiesławem Myśliwskim
PR II 2012




widzieliśmy

miasto oprószone słońcem
horyzont machnięty
gdzie zaczyna się chmura

miasto  
słońcem  
horyzont
chmura







odczucia patriotyczne

maki w pszenicy
polski bus dot kom
*
*
*

Przebijam się


Święte krowy systemu zgarniają ich do pyska
jak trawę

| Jesteście trawą.|


***
Jesteśmy zbyt poważni
przygniata nas

Może byśmy poszli
zamiast czołgania


***
Brzęk
Jednospójnia trach
strach

***
      Słowa jako dane zawierają sens
      Rozkwitają

      gdzie wszystko już zostało powiedziane
      a jednak
      jednak musi być mówione na nowo

     słowa z ust w kwiaty
     słowa z ust w ropuchy

     Wolimy kwiaty niż ropuchy
     chociaż ropuchy
     mają więcej substancji


***
Kwitną we mnie lub fermentują morza

Zwyczajnie ograniczam się do paru słów

| Ograniczam się. |

Wypowiedzieć wszystko
do ostatniej
ropuchy


****
Nie wolno niepowołanym
powoływać się na Shakespeare
szczególnie
jeśli nie umiem porządnie usmażyć kotleta


***
Paradoks
kwestia wielokrotnie podejmowana

Według dostępnych danych
istnieję

| Mogę przestać istnieć.|


Kojący ból głowy
nie muszę nic robić  
Boli

     Słowa
     jak piana w pralce
     Produkują się

Nie kwestionuję istnienia
kwestionuję sens
Zdziwiona

Ten sam dylemat
Lepiej milczeć

Piana ustępuje miejsca pustce
ból głowy staje się mleczny
śmietankowy


***
Z chaosu piana

     Znamy ten mit
     Proszę państwa   
     nie uprzedzajmy faktów 
     proszę

Za uszami przesuwają się chmury
niebieskie w kontrze wobec zwyklejszej białości

Gałki oczne z tyłu są pożyłkowane
Od środka ciało jest mokre
normalnie się tego nie czuje

Zajrzeć w siebie
zobaczyć ścięgna i śledzionę
stawy

***
      Teraz znowu "Ruszam moją ręką"


***
Czuby choin mogą być czymkolwiek
jako obraz który pojawił się tu znikąd

| Błyszczy na śniegu biała chusteczka.|
*
*
*
*
zabili drzewo

i dobrze.

co robi drzewo na budowie
*
*
*


wiosna ulica lwowska

księgowi
w ubraniach żałobników

kwiecień nad murem
oni nic

ślą dymy na słoneczną stronę

*
*
*

patrzenie przez jedną z teorii czasoprzestrzeni

roztocza czasu

gołym okiem niezdolni
potwierdzić nawet własnej
bytności w dywanie
*
*
*

rodzi na

dużo nas
dużo nas
do rodzenia chleba

chleby z gliny
chleby niebieskie
*
*
*
wejść pod prąd
w wycieczkę młodych chasydów
jak wstąpić w czysty strumień

jestem zepsuta  
przeciwnie
dojrzewam

może wkradnę się w czyjś sen
tajna emisariuszka

ż
*
*
*

nieurodzaj

a co z wielkim głodem
zjadamy własne dłonie
sterczą w niebo kikuty kości

i groźba

*
*
*

***

rozpalone pajęczyny miast
na ciemni lasów
*
*
*
gdybym kiedyś miała lat szesnaście
rysowałabym

kwiaty motyle cipki
*
*
*

Rozmowa