Przebijam się


Święte krowy systemu zgarniają ich do pyska
jak trawę

| Jesteście trawą.|


***
Jesteśmy zbyt poważni
przygniata nas

Może byśmy poszli
zamiast czołgania


***
Brzęk
Jednospójnia trach
strach

***
      Słowa jako dane zawierają sens
      Rozkwitają

      gdzie wszystko już zostało powiedziane
      a jednak
      jednak musi być mówione na nowo

     słowa z ust w kwiaty
     słowa z ust w ropuchy

     Wolimy kwiaty niż ropuchy
     chociaż ropuchy
     mają więcej substancji


***
Kwitną we mnie lub fermentują morza

Zwyczajnie ograniczam się do paru słów

| Ograniczam się. |

Wypowiedzieć wszystko
do ostatniej
ropuchy


****
Nie wolno niepowołanym
powoływać się na Shakespeare
szczególnie
jeśli nie umiem porządnie usmażyć kotleta


***
Paradoks
kwestia wielokrotnie podejmowana

Według dostępnych danych
istnieję

| Mogę przestać istnieć.|


Kojący ból głowy
nie muszę nic robić  
Boli

     Słowa
     jak piana w pralce
     Produkują się

Nie kwestionuję istnienia
kwestionuję sens
Zdziwiona

Ten sam dylemat
Lepiej milczeć

Piana ustępuje miejsca pustce
ból głowy staje się mleczny
śmietankowy


***
Z chaosu piana

     Znamy ten mit
     Proszę państwa   
     nie uprzedzajmy faktów 
     proszę

Za uszami przesuwają się chmury
niebieskie w kontrze wobec zwyklejszej białości

Gałki oczne z tyłu są pożyłkowane
Od środka ciało jest mokre
normalnie się tego nie czuje

Zajrzeć w siebie
zobaczyć ścięgna i śledzionę
stawy

***
      Teraz znowu "Ruszam moją ręką"


***
Czuby choin mogą być czymkolwiek
jako obraz który pojawił się tu znikąd

| Błyszczy na śniegu biała chusteczka.|
*
*
*
*
zabili drzewo

i dobrze.

co robi drzewo na budowie
*
*
*