W radiu mówią idzie wojna

W radiu mówią idzie wojna. Wojna. Bawię się tym słowem, może ono coś zmieni. Kim jestem, chłopakiem czy dziewczyną? Przytulam się do szyi konia. Ma imię od gładkiej skóry, w dotyku jest prawie wilgotna, jak świeże kasztany. Mówi do mnie oczami, kiedy go karmię sianem i jabłkami z sadu. Sad, biały dom, rzeka, idzie wojna. Chłopcy tłuką się patykami na podwórku, straszą kury, kaczki i gęsi. Ja nie lubię. Lubię galopować na oklep przez cudze pola, wzniecać gromady wróbli, bażantów i kruków.

To by mogła być cała opowieść: sierść, przestrzeń, wolność.

Ale nie jest. Jest matka, ojciec i babka. Babka syczy i dziobie palcem. Kim jesteś, dziewczyną, czy chłopakiem? W końcu każdego dnia zakładam sukienkę i ślęczę nad zeszytami. Mogą zamknąć mnie, ale nie zamkną myśli. Wszystko widać przez oczy. Smutek siada okrakiem na piersi, wściekłość zaciska brzuch w pięść.

Niech no tylko sprowadzą kandydata na męża, to go zabiję. Tymi oczami. W radiu mówią idzie wojna.